Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Po moim drugim odczycie, jaki wygłosiłem 6 kwietnia 1978 roku na zjeździe członków stowarzyszenia Worid Wing, w którym uczestniczyło ponad 50 pilotów, zagadnął mnie jeden z jego członków, mówiąc, że zna osobę, która posiada informacje na temat szczątków NOLa i jego załogi. Po tym sygnale postanowiłem bezzwłocznie skontaktować się ze źródłem jego informacji i 18 kwietnia 1978 roku przeprowadziłem rozmowę z byłym sierżantem sił powietrznych, M.S., z 97 skrzydła bombowego. Był przygotowany do przekazania mi poufnych informacji pochodzących z wysoko postawionego źródła w wywiadzie, które dotyczyły odnalezienia obcego pojazdu wraz załogą przechowywanego prawdopodobnie na terenie bazy Wright-Patterson. Opowiedział mi też zadziwiającą historię na temat lądowania NOLa na terenie pewnej bazy w roku 1977 pochodzącą z tego samego źródła. Służąc w roku 1977 w bazie Wright-Patterson M.S. poznał bliżej generała-majora T. (jego nazwisko jest mi znane), który pracował w dziale logistycznym bazy. Jego ranga i zakres obowiązków upoważniały go do posiadania do własnej dyspozycji samolotu gotowego do lotu o każdej porze. M.S. i córka generała byli w sobie zakochani i często przebywali razem.

To pozwoliło mu na przebywanie w domu generała i prowadzenie z nim prywatnych rozmów. To właśnie od niego dowiedział się o katastrofie NOLa w południowej części Stanów Zjednoczonych w roku 1957. W owym czasie T. był podpułkownikiem. Według niego radar namierzył lecący z ogromną prędkością pojazd. Jego lor śledzony był aż do miejsca upadku. Rejon katastrofy, jak to w takim wypadku bywa, został odcięty od świata i strzeżony był przez żandarmów z psami. Z rozbitego pojazdu wydobyto z dużym trudem cztery ciała pilotów. Trudności te wynikały z kłopotów związanych z dostaniem się do wnętrza pojazdu. Ciała byty mocno spalone, niektóre tak bardzo, że pewne ich cechy zewnętrzne były nierozpoznawalne. Co ciekawe, srebrzyste kombinezony, które mieli na sobie, były nietknięte przez wysoką temperaturę, jaka musiała wytworzyć się wewnątrz pojazdu. "Ubiór zespolił się z ciałem" powiedział generał.

Ciała mierzyły 5 stóp (1.5 m) wzrostu i wszystkie cztery zostały wystane do bazy Wrighr-Patterson, gdzie generał widział je później zamrożone w kostnicy. Ich głowy były nieproporcjonalnie duże w stosunku do reszty ciała. Cechy twarzy były nierozpoznawalne z powodu doznanych oparzeń. Sprowadzeni na miejsce katastrofy naukowcy, którzy mieli rozmontować pojazd, natrafili na poważne trudności. Aby wejść do środka skoncentrowali się na miejscu, w którym powstało pęknięcie spowodowane przypuszczalnie zderzeniem z ziemią. Po odpowiednim zakamuflowaniu przewieziono go do bazy pociągiem przy użyciu wagonów przeznaczonych do transportu rakiet. Przy innej okazji M.S. oznajmił mi, że generał pokazał mu jako swojemu gościowi "ściśle tajny" dokument dotyczący lądowania NOLa, które miało miejsce w roku 1968 w bazie sił powietrznych Nellis w Nevadzie. Po jego przeczytaniu M.S. był mocno zaskoczony. Pamięta, że raport nosił pieczęcie "ściśle tajne". Z jego treści wynikało, że przez trzy dni nad tą bazą unosił się duży NOL. Po pewnym czasie oderwały się od niego trzy małe pojazdy, z których jeden wylądował na terenie bazy. Na jego powitanie wysłano pułkownika z silnie uzbrojoną eskortą. Raport nic nie wspominał o ataku na pojazd. W czasie oczekiwania na jakiś znak ze strony załogi pojazdu z jego wnętrza wyszedł "niski, przysadzisty" humanoid. Zaraz potem na pułkownika skierowany został promień światła, który z miejsca go sparaliżował. Jego zastępca wydał ochronie rozkaz otwarcia ognia, ale ich broń się zacięła.

Następnie NOL odleciał i połączył się z dużym statkiem, który opuścił przestrzeń powietrzną bazy. Pułkownika przewieziono do szpitala. Jedynym, co pamiętał sprzed utraty przytomności, była jego chęć powitania tych istot i nawiązania z nimi kontaktu. KOMENTARZ Sprawdziłem, czy generał T. rzeczywiście stacjonował w bazie Wright-Patterson. W rejestrze nie było jego nazwiska, ale kiedy M.S. zadzwonił w obecności pewnej osoby do działu finansowego w bazie sił powietrznych Lowry położonej w pobliżu Denver w stanie Kolorado w celu uzyskania obecnego adresu generała, który był już na emeryturze, odmówiono mu, motywując to względami prywatności. Jego nazwisko znajdowało się jednak w ich rejestrze. Aby potwierdzić informacje na temat zdarzenia w Nellis, skontaktowałem się ze znajomym, który pracuje w wywiadzie. Potwierdził, że takie zdarzenie miało miejsce. W sierpniu 1978 roku M.S. próbował kilka razy bezskutecznie skontaktować się przez różnych przyjaciół z wojska z generałem. 28 września 1978 roku zadzwoniłem do pracodawcy M.S., aby sprawdzić pewne szczegóły z jego życia, a także rozmawiałem z osobą, która skontaktowała nas ze sobą. Dowiedziałem się od niej ze zdziwieniem, że trzy tygodnie wcześniej mój informator zrezygnował nagle z pracy. Człowiek ten powiedział mi także, że M.S, nabawił się w czasie służby pewnej choroby i pojechał na operację oraz leczenie do bazy Wright-Patterson. Od tego czasu mój kontakt z M.S. urwał się. Nie znam jego obecnego miejsca pobytu.

Leonard H. Stringfield

Artykuł pochodzi ze strony www.ufo.pl