Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Nieśmiertelność jest jednym i niepodważalnym darem uznawanym prez wszystkich pisarzy i scenarzystów. Ma ona pokazywać niezwykłość wampirów wśród ludzi, ich wyższość i potęgę (no i oczywiście mają powód żeby nazywać ludzi 'śmiertelnikami'). Dar ten jest na pewno niezwykły i wielu ludzi chciałoby go posiąść, być panami czasu, przeciwstawiać się prawom natury. Czy jednak nieśmiertelność jest darem tak fantastycznym że można za niego zapłacić każdą cenę? Co z patrzeniem na śmierć swoich najbliższych? Wampir z reguły jest na takie rzeczy nieczuły, ale zwykły człowiek musiałby mieć serce z kamienia aby nie płakać kiedy patrzy na starą matkę, widząc jak umiera i wiedząc że on na tym świecie przeżyje jeszcze z parenaście pokoleń (chyba że ludzie wcześniej zniszczą sami siebie).
Co tak naprawdę daje nam nieśmiertelność? Pełnie szczęścia, poczucie bezpieczeństwa, prawdziwą możliwość wpływania na losy świata? Ale oprócz tego nieustanne poczucie zagubienia i odosobnienia. Ja osobiście nie wyobrażam sobie siebie w roli wampira. Może na początku byłbym zachwycony niesmiertelnością, lepszą percepcją, zwinnościa, sprawnością, ale musiałbym też wyjaechać z tego miasta, które bądź, co bądź jest moim domem. Pewnie za kilkadziesiąt lat dowiedziałbym się że rodzice umarli. Po kolejnych stu byłbym tak wyobcowany ze świata ludzi że trudno byłoby mnie nazwac istotą, nie mówiąc o tym że powinienem wtapiać się w tłum ludzi. Spójrzmy na postać Armanda z książek Anne Rice. Wampir z pewnością potężny i mądry. Wiedział że wraz z jego wiekiem i coraz większą siłą idzie ramię w ramię oddalenie się od ludzi. On został tym samym młodym chłopakiem z renesansowych (nie jestem pewien czy to był ten wiek) Włoch, gdzie go przemienił Mariusz. Wiedział że musi jakoś nawiązać konakt ze zmieniającym się światem dlatego chciał mieć przysobie najpierw Louisa, a potem... (dowiecie się w lipcu po premierze 'Królowej Potępionych', chyba że wcześniej przeczytacie książkę). Gdyby nie miał przy sobie osoby z czasów, w których żyje nie potrafiłby dostatecznie wtopić się w ludzi, byłby sztuczny. Może też bał się postępującej technologii i tego że nie potrafiłby sprostać jej wymaganiom?
Pędzący czas dla nas jest bezlitosny, ale chyba jeszcze bardziej bezlitosny jest dla nieśmiertelnych. Nam towarzyszy nieustanne poczucie mijającego czasu, a wampirom poczucie że swoją ludzką naturę zostawili wieki temu. Co z tego że mogą cieszyć się niesmiertelnościa, że mogą patrzyć jak ludzkość zmierza ku 'świetlanej przyszłości', jak staje się lepsza lub że chyli się ku upadkowi i dekadencji skoro oni sami są niezmienni, nie mogą w tym uczestniczyć czynnie. Mogą tylko wspierac młodych ludzi, artystów, wynalazców. Nie pozostaje im nic innego jak tylko zabawa czasem typu 'zobaczym co się stanie' co dla nas i dla nich samych staje się niebezpieczne.