Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl


Wilfirid Voynich

W 1912 roku, Wilfirid M. Voynich, kolekcjoner książek, zakupił od Kolegium Jezuickiego z Villa Mondragone (Frascati, nieopodal Rzymu) średniowieczny lub późniejszy manuskrypt, który został zaszyfrowany lub zapisany w nieznanym języku. Voynich chciał odczytać manuskrypt i dostarczył jego fotokopie wielu ekspertom. Jednak aż do dzisiaj, mimo wielu prób znanych szyfrologów i naukowców, księga pozostaje nie odczytana. Sama księga, to tom o wymiarach 6 na 9 cali, składający się ze 116 welinowych stronic, z których zachowało się 102. Jego skromna, welinowa okładka nie ma żadnego napisu, tytułu, czy nazwiska autora.

Niektórzy twierdzą, że odcyfrowali część tekstu, ale do dziś nie przedstawili na to dowodów. W 1961 roku H.P.Kraus, nowojorski antykwarysta, kupił manuskrypt za cenę 24,5 tysiąca dolarów. Później wycenił go na 160 tysięcy, ale nie udało mu się znaleźć kupca. Ostatecznie, w roku 1969 podarował księgę Uniwersytetowi Yale, gdzie przebywa ona do dziś w Bibliotece Rzadkich Ksiąg Beinecke'a, opatrzona katalogowym numerem MS 408.

Manuskrypt Voynicha czeka na godnego przeciwnika, który będzie w stanie złamać jego szyfr. Zanim to nastąpi, dzieło to może (bez obaw) nadal nosić przydomek "Mount Everestu szyfrologii"...


Johannes Marcus Marci

Z listu Johannesa Marcusa Marciego (praskiego naukowca i lekarza) do Athanasiusa Kirchera z 1666 roku dowiadujemy się, że manuskrypt został zakupiony przez Cesarza Rudolfa II z Czech (1552 - 1612) za cenę 600 dukatów. MV w jakiś sposób trafił do rąk Jakuba de Tepenecza (Jakub Horcicki), nadzorcy ogrodów botanicznych Rudolfa. Zmarł on w 1622 r. i przekazał księgę w posiadanie nie zidentyfikowanej osobie, która z kolei zapisała manuskrypt w swoim testamencie Marciemu.

Marci musiał wiedzieć o manuskrypcie już przed 1644 r., gdyż informacja o cenie, jaką zapłacił cesarz, pochodziła od dr Raphaela Missowskiego (1582 - 1644), jak wspomina w swym liście. Marci w 1666 roku wysłał mansukrypt wraz z listem do Athanasiusa Kirchera (jezuickiego księdza i uczonego z Rzymu), który także wiedział o księdze i wymieniał się listami i fragmentami tłumaczenia z poprzednim, nie zidentyfikowanym właścicielem. Spekuluje się, że od tego czasu, aż do 1912 roku (czyli do ponownego odkrycia księgi przez Voynicha) MV przeleżał w zapomnieniu w jakiejś bibliotece (Rzym? Watykan?), by w końcu trafić do Kolegium Jezuitów w Villa Mondragone.


Roger Bacon


Kiedy Voynich kupował manuskrypt, list od Marciego do Kirchera był nadal do niego przyczepiony. W tym liście Marci wspomina o Rogerze Baconie (1214 - 1292), jako o możliwym autorze, jakkolwiek nie ma na to przekonywujących dowodów. Być może pomostem pomiędzy Baconem a Rudolfem II jest dr John Dee (angielski mag, matematyk i astrolog, kolekcjoner dzieł Bacona), który przebywał na dworze Rudolfa w latach 1582 - 1586. Manuskrypt Voynicha miał być częścią olbrzymiej kolekcji ksiąg Dee (ponad 4000 tomów) i to właśnie od niego cesarz Rudolf miał zakupić tę tajemniczą księgę.



Co do zawartości Manuskryptu Voynicha, to tak naprawdę nikt nie jest w stanie powiedzieć nic pewnego, jako że do dziś nie został odczytany. Ilustracje jednakże mogą sugerować, że jest to jakaś księga alchemiczna, której treść autor chciał zachować w tajemnicy. Manuskrypt składa się z kilku rozdziałów, przynajmniej tak można wywnioskować z ilustracji, choć nie ma gwarancji na to, że są one związane z treścią:
Sekcja zielarska: wiele nie zidentyfikowanych i fantastycznych roślin;
Sekcja astronomiczna: z większością symboli zodiakalnych;
Sekcja biologiczna: "anatomiczne" rysunki i ludzkie postacie;
Sekcja kosmologiczna: z kołami, gwiazdami i niebiańskimi sferami;
Sekcja farmaceutyczna: z nazwami i częściami roślin;
Sekcja przepisów: wiele krótkich paragrafów.

Dodatkowo znaleźć tam można:
stronicowanie i zbieranie numerów (sygnatur);
kilka "sekwencji-kluczy", przewijających się przez całą księgę;
trochę staroniemieckiego pisma, prawdopodobnie dodanego później;
nazwy miesięcy w sekcji astronomicznej, prawdopodobnie dodane później;
kilka przykładów obcego pisma, innego od reszty manuskryptu;
tekst znajdujący się na ostatniej stronicy dokumentu, nie będący częścią Manuskryptu, który można odczytać jako: "michiton oladabas", być może wskazówka - klucz do odszyfrowania tekstu.

Istnieje kilka teorii na temat zawartości Manusklryptu Voynicha:
jest to zbiór odkryć i wynalazków Rogera Bacona, zapisany bardzo skomplikowanym kodem,
stek bzdur, napisany przez średniowiecznego włoskiego szarlatana, mający zaimponować jego klienteli,
rzadki modlitewnik Katarów, który nie został zniszczony przez Inkwizycję,
ciąg znaków bez żadnego znaczenia, sprokurowany przez dr Johna Dee i Edwarda Kelly'ego w celu wyłudzenia pieniędzy.

Nie ma żadnych przekonywujących dowodów, które pomogłyby umieścić Manuskrypt Voynicha w jakimkolwiek miejscu, czy czasie. Większość ekspertów uważa, że pochodzi on z Europy (opierając się na rysunkach i kilku przedstawionych stylów ubioru) i został napisany pomiędzy XIII wiekiem AD (czasy Rogera Bacona), a rokiem 1608 (kiedy to wszedł w jego posiadanie Jakub de Tepenecz). Rysunek słonecznika na stronicy nr 93 sugerowałby, że napisano go po 1492 roku, kiedy to Kolumb dotarł do Ameryki, ale tak naprawdę, nie ma przekonywujących dowodów na to, że roślina to rzeczywiście słonecznik. Istnieje także możliwość, że Manuskrypt Voynicha jest żartem, fałszerstwem z czasów Rudolfa II, spreparowanym w celu wyłudzenia dużej sumy pieniędzy od zaintrygowanego cesarza (w takim przypadku list Marciego i tak byłby oryginalny).

Przede wszystkim radiowęglowa metoda datowania nie jest w stanie podać konkretnego wieku tego znaleziska. Wg eksperta metody datowania węglem:

"Aby poznać wiek należałoby zniszczyć 30 mg welinu. W ten sposób poznalibyśmy datę śmierci zwierzęcia, z którego skóry zrobiono welin, ale nie wiek atramentu, którym po nim pisano. Oczywiście atrament nie mógłby być nałożony, zanim zwierzę to nie wyhodowało swej skóry, ale teoretycznie mógł zostać nałożony w każdym momencie później. Niestety, datowanie węglem, będąc techniką statystyczną, posiada standardowy margines błędu, ok. +/- 60 lat radiowęglowych. A ponieważ nie ma linearnego powiązania pomiędzy latami kalendarzowymi, a radiowęglowymi, konieczna jest kalibracja. Przedział pomiędzy latami 1600 - 1950 nie jest zbyt dobry do datowania węglem, ponieważ produkcja węgla C14 w górnych warstwach atmosfery była równa radioaktywnemu skażeniu. Oznacza to, że nie można precyzyjnie określić wieku przedmiotów z ostatnich kilkuset lat, a tylko stwierdzić, że pochodziły z tego przedziału czasowego. Od 1950 r. i wybuchów bomb atomowych precyzyjne datowanie jest możliwe. Łatwiej jest sprawdzić, czy welin pochodzi z XIII wieku, czy z lat 1600 -1950, niż czy pochodzi z 1600 - 1700 r. , czy z 1912 r. Jeśli jest to fałszerstwo, to jest możliwe, że fałszerz pisał na starym welinie, a w takim przypadku metoda węglowa nic nie powie o wieku manuskryptu".

Oto stworzona przez komputer grafika, będąca fragmentem pierwszego paragrafu z pierwszej stronicy. Tekst został przepisany z dokumentów Petersena, a nie z oficjalnej transkrypcji MV, stworzono go przy użyciu czcionki "EVA Hand 1".



Powstaje pytanie: po co wkładać tyle wysiłku, mającego na celu odszyfrowanie Manuskryptu Voynicha?

Jest możliwe, że po odczytaniu okaże się, że jego treść pokrywa się z już znanymi nauce średniowiecznymi księgami alchemicznymi i zielnikami. Kuszącą wydaje się myśl, że księga może kryć wspaniałe tajemnice świata roślin i ludzi. Jeśli jednak manuskrypt jest autentykiem (tzn. nie jest fałszerstwem i został zapisany w istniejącym języku) oznacza to, że przynajmniej ludzie, którzy byli zaangażowani w jego napisanie, byli w stanie go odczytać. Z punktu widzenia kryptologów, ten do dziś nieodczytany tekst, pozostaje wspaniałym wyzwaniem i doskonałym ćwiczeniem, pomocnym w sprawdzeniu własnych umiejętności i analitycznym porównaniu różnych podejść do problemu.

Nadal nie udzielono odpowiedzi na kilka podstawowych pytań:
Czy można go rozszyfrować?
W jakim języku został napisany? (to jeden z kluczowych problemów)
Jakiej metody lub metod szyfrowania użyto?
Czy zaszyfrowanie jest odwracalne lub dwuznaczne?
Czy ktoś czytał tę księgę w "czasie rzeczywistym"?
Czy istnieją jakieś dokumenty szyfrowane podobnie?
Po co pisać taką księgę?
Kto i kiedy ją napisał?

Teorie na temat Manuskryptu Voynicha

Podchodząc do tego naukowo, istnieje kilka cech tekstu wartych odnotowania:
tekst sztywno przestrzega 1 i 2 Prawa Zipfa (o częstotliwości występowania słów),
2 stopień entropii (nie pytajcie mnie, co to oznacza - przyp.K) jest zbyt niski, jak na europejski język, używający prostego zastępowalnego szyfru,
rozkład długości słów jest inny, niż w łacinie (słowa wydają się być krótsze od łacińskich),
istnieją dowody na użycie dwóch różnych "języków" i więcej niż jednego pisarza, co prawdopodobnie wskazuje na dwuznaczny schemat kodowania,
tekst ma bardzo mało widocznych poprawek.

Pochodzenie i zawartość manuskryptu jest nieustającym tematem różnych sporów i dociekań. Oto kilka z hipotez wysuwanych przez członków listy dyskusyjnej Voynicha:

a) Istnieje zrozumiały tekst:
W naturalnym języku:
- po łacinie
- po angielsku
- po niemiecku
- po grecku
- w sanskrycie
- po hebrajsku
- po arabsku
- w tzw. "świńskiej łacinie"
W wymyślonym sztucznym języku:
- po enochiańsku
- po balaibalańsku
W zakodowanym języku:
- szyfrem (pojedynczy, podwójny, etc.)
W sztucznym języku, np. :
- Lingua ignota (Hildegarde von Bingen 1153/54)
- Arithmeticus nomenclator (anonimowy hiszpański jezuita, 1653)
- język Wilkinsa (1641)
- język Dalgarno (1661)
- "Uniwersalny Charakter" Becka (1657)
- "Syntetyczny Język" Johnstona (1641)

b) nie istnieje zrozumiały tekst:
Ą glosolalia (mówienie językami)
Ą przypadkowe
- przypadkowe psychologoczne "struny"
- przypadkowe mechaniczne "struny".


Artykuł pochodzi ze strony www.teksty.gildia.pl
W dziale download możecie znaleźć-w postaci archiwów WinRAR-dużą część manuskryptu Voynicha