Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Osławione drzewo-ludojad z filmu Dzień Tryfidów (1963)

BRAZYLIJSKIE DRZEWO DIABELSKIE

W książce Secret Cities of Old South America (1952) Harold T. Wilkins opisuje dwie straszliwe rośliny brazylijskie. Pierwsza z nich, występująca podobno w Mato Grosso, znana jest pod nazwą "ośmionóg" lub "drzewo diabelskie". Miejscowi Indianie twierdzą, że jest wielkości wierzby, ale obserwator może to ocenić dopiero wtedy, kiedy jest już za późno! Dzieje się tak dlatego, że gałęzie drzewa diabelskiego są zwykle ukryte głęboko wśród otaczającej je zieleni lub nawet pod ziemią. Kiedy nieświadome zwierzę lub człowiek potknie się o taki konar, wszystkie podstępnie wypełzają z ukrycia i oplatają bezbronnąofiarę, miażdżąc ją w coraz ciaśniejszym uścisku. Choć opowieść o drzewie zachowującym się niczym ośmiornica wydaje się przesadzona, latem 1932 roku ponury mit skłonił kapitana Thomasa W.H. Sarlla do opuszczenia domu w Middlesex w Anglii, i wyprawy do zielonego piekła amazońskiej dżungli w śmiałym celu odnalezienia, wykopania z ziemi i przywiezienia żywego okazu tego roślinnego mordercy. Nie znalazłem informacji o wyniku tej niezwykłej wyprawy. Można więc jedynie przypuszczać, że Sarll nie zrealizował swoich zamierzeń, bądź też zrealizował je częściowo, lecz nie wyszło mu to na dobre!

TYLKO DLA PTAKÓW

Drugie opisane przez Wilkinsa tajemnicze mięsożerne drzewo brazylijskie jest również obdarzone długimi, wijącymi się mackami. O bliskości dziwnej rośliny ostrzega wydzielany przez nią straszliwy fetor gnijącego mięsa (pod tym względem przypomina ona największy kwiat na świecie, raflezję z Sumatry, wydzielającą równie nieprzyjemną woń wabiącą muchy, które zapylają roślinę). Ciągną do niej niewielkie ptaki, skuszone jagodami o słodkim smaku. Macki rośliny oplątują ptaki i przyciskają mocno do pnia, gdzie przytrzymują je wyspecjalizowane organy ssące, dopóki małe ciałka nie zostaną całkowicie zmiażdżone. Podczas ponurej uczty ssawki chłoną ptasią krew, po czym wysychają, a uwolnione wy drenowane ptasie zwłoki spadają na ziemię.
Co ciekawe, w książce Zjawiska nie wyjaśnione opisałem bardzo podobną roślinę o ssących krew gałęziach, występującą rzekomo w Sierra Mądre w Meksyku i nazywaną "drzewem wężowym" z uwagi na dławiące, długie macki. Istnieją również opisy rośliny o takich właściwościach pochodzącej z okolic jeziora Nikaragua.

TAJEMNICE MADAGASKARU I ŚMIERCIONOŚNY SEN

W książce Zjawiska nie wyjaśnione opisałem ludożercze drzewo z Madagaskaru, znane pod miejscową nazwą "tępe", zaobserwowane podobno w XIX wieku przez tajemniczego badacza Carla Lichego. Stwierdziłem jednak, że większość badaczy uważa drzewo i jego odkrywcę za twory ludzkiej fantazji. Pogłoski o tajemniczym drzewie jednak nadal napływają z rozległej wyspy. Czeski badacz i podróżnik Ivan Mackerle, postanowił rozwiązać tę zagadkę, kiedy dowiedział się, że w 1935 roku były oficer armii brytyjskiej, niejaki L. Hearst, spędził na Madagaskarze cztery miesiące i sfotografował nieznane drzewo, pod którym walały się szkielety dużych zwierząt. Mackerle dowiedział się, że zdjęcia wykonane przez Hearsta opublikowano, lecz naukowcy uznali je za zręczne oszustwo. Hearst, rozgniewany ich reakcją, postanowił niezwłocznie wyruszyć na kolejną wyprawę na Madagaskar, lecz zmarł w tajemniczych okolicznościach. Choć Mackerle nie dowiedział się, gdzie opublikowano fotografie, intrygująca historia skłoniła go do wyprawy na Madagaskar w poszukiwaniu prawdy. W 1998 roku postanowił spędzić miesiąc na wyspie. 21 września 1998 otrzymałem od niego bardzo interesujący list z opisem wyników poszukiwań:
Zabraliśmy malgaskiego przewodniki oraz tłumacza, który mieszka w Pradze i zna czeski. Mogliśmy więc porozmawiać o zagadkowym drzewie z mieszkańcami wyspy. Przemierzyliśmy cały kraj, a szczególnie dokładnie jego południową część. To ciekawe, że nikt nie słyszał o ludożerczym drzewie. Ani ludzie w miastach (botanicy, dziennikarze itp.), ani w terenie. Słyszeli jedynie o roślinach owado-żemych. Nieznana jest również historia Karla [sic] Lichego. Rozmawialiśmy z wieloma botanikami. To nie do wiary! Sądziłem, że na Madagaskarze wszyscy znają tę legendę. Równie interesujące są również drzewa-zabójcy. O wielu z nich nauka wie mało lub zgoła nic. Znaleźliśmy takie drzewo o nazwie kuman-ga, trujące w okresie kwitnienia. Dla bezpieczeństwa zabraliśmy maski przeciwgazowe, ale drzewo nie było okryte kwiatami. Zauważyliśmy jednak u stóp drzewa szkielety martwych ptaka i żółwia. Roślina występuje tylko w jednym miejscu na Madagaskarze i jest obecnie niezwykle rzadka. Niełatwo było ją znaleźć. Na wyspie są również inne niebezpieczne drzewa, nie ma natomiast ludojadów. Groźna jest "andrindritra" (Harpagophy-tum grandidiere), ponieważ można się zaplątać w jej gałęzie wyposażone w haczykowate kolce, oraz "lumbiru" (Cryptostegia madagascariensis). Tubylcy boją się tego drzewa, ponieważ uważają, że ten, kto zapadnie w sen u jego stóp, nigdy się nie obudzi... Liście drzewa kumanga bywają natomiast trujące. Opowiedziano nam, że bydło pada, jeśli spożyje liście i napije się wody w jego pobliżu, dlatego tubylcy je wypalają.
W rzeczywistości fascynujące opowieści o roślinie zwanej "andrindritra" więcej zawdzięczają miejscowym legendom niż właściwościom samej rośliny. Podobnie należy traktować podania o duszących wyziewach "lum-biru". Jest to w istocie rodzaj pnącza, z którego można uzyskiwać substancję podobną do gumy.
Warto zauważyć, że w książce Harolda T. Wilkinsa znajdujemy opis pnącza sprowadzającego wieczny sen. O podobnej roślinie, zwanej "el juy-juy", opowiadają Indianie zamieszkujący gęsty, tropikalny las deszczowy Chaco na granicy Boliwii i Argentyny. Według Wilkinsa:
Roślina jest bardzo piękna i pociągająca. Podobno wydziela duszący, słodki zapach, sprowadzający sen na ludzi i duże zwierzęta, kiedy nieopatrznie szukają odpoczynku w jej cieniu w południe, w porze sjesty, kiedy w leśnych ostępach zapada cisza. Kiedy ofiara zapada w narkotyczny sen, z bujnej korony spada deszcz prześlicznych kwiatów. Każdy z nich jest wyposażony w potężną ssawkę, wypompowującą krew i wszystkie inne płyny ustrojowe ofiary. Pod drzewem nie pozostaje nawet strzęp mięsa. Żaden sęp nie sfrunie z nieba, by pożywić się nagim szkieletem.
Ponura legenda dżungli przykuwa uwagę, ale istnienie wampirycznej rośliny jest równie nieprawdopodobne, jak spotkanie z drzewem o ośmiu mackach, opisywanym przez Wilkinsa.
Jeśli jednak Ivan Meckerle nie myli się, donosząc o nieznanym gatunku "drzewa zabójcy" (tj. trującego) na Madagaskarze, wówczas należy uznać, że ta wielka wyspa na Oceanie Indyjskim nadal kryje znaczące zagadki botaniczne, choć opowieści o ludożerczym drzewie czas włożyć między bajki.

Dr Karl Shuker, fragment książki Tajemnicze zjawiska na planecie Ziemia